You are here
Home > po ciąży > Hartowanie dziecka – tak czy nie?

Hartowanie dziecka – tak czy nie?

hartowanie-dzieckaWzmacnianie odporności dziecka jest niezbędne, pytanie tylko jak to robić. Stopniowo i delikatnie czy raczej metodą szokową?

Każda mama boi się, że jej pociecha mocno się zaziębi. Dlatego przy okazji każdego spaceru, kiedy temperatura spada poniżej 10 stopni, staramy się malucha ubrać jak najcieplej. Oczywiście zbyt grube ubranie też nie jest dla dziecka dobre. Powoduje przegrzanie organizmu i też może prowadzić do przeziębienia. Jak zatem przygotować dziecko do zimy, kiedy temperatura spadnie poniżej 0 stopni, a ze spacerów nie będziemy przecież rezygnować?

Hartowanie stopniowe

Spacery, spacery i jeszcze raz spacery… nie ważne czy pada deszcz, wieje wiatr czy sypie śnieg. Jak mówią nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania.
Oczywiście najbardziej sprzyjający klimat do wycieczek i rozmaitych podróży jest latem, jednak nawet jesienią i zimą nie warto rezygnować z wypraw z dzieckiem. Każde wyjście na świeże powietrze to sygnał dla układu odpornościowego. Im częściej będziemy pobudzać go do pracy, tym lepiej.

Ulubione słodycze – lody

Ograniczenie spożycia przez nasze maluchy słodyczy jest oczywiście uzasadnione, jednak spośród wszystkich słodyczy zdecydowanie najmniej szkodliwe są dla dzieci lody. I to nie te spożywane latem, ale zimą właśnie. Powód jest prosty.
Latem spożywanie lodów prowadzi do gwałtownej zmiany temperatury w górnych drogach oddechowych. Zimą tego problemu nie ma. Dlatego jeśli maluch ma ochotę na słodycze, serwujmy właśnie lody. Najlepsze będą sorbety, jednak dwa razy w tygodniu spokojnie możemy pozwolić dziecku na zjedzenie rożka czy 100 ml lodów śmietankowych.

Cieplutko tylko w łóżku

Hartowanie dziecka nie powinno oczywiście polegać na skazywaniu go na marznięcie w domu, jednak z ciepłem też nie warto przesadzać. Często mamy do czynienia z sytuacją, kiedy administratorzy budynków w dużych miastach, kiedy tylko temperatura spada poniżej 15 stopni, odkręcają na max. ogrzewanie i naszych mieszkaniach nagle robi się ogromnie ciepło. Pamiętajmy jednak, że optymalna temperatura zimą w mieszkaniu to między 18 a 22 stopnie. Zimniej nie potrzeba, a wszystko ponad 22 stopnie będzie niekorzystanie wpływać na dziecka i nasze samopoczucie.

Zadbajmy, by sypialnia dziecka zawsze przed snem była wietrzona. Powietrze w mieszkaniu odpowiednio nawilżone, a temperatura nie zniechęcała do pracy i zabawy. To sprawi, że dziecko wybiegając na świeże powietrze, nie poczuje też szoku termicznego. Stopniowe zmniejszanie temperatury w mieszkaniu powinno zacząć się już w połowie października.

Łazienka ciepła, ale nie z gorącą wodą

Dziecku nie warto zimą przygotowywać zbyt często gorących kąpieli. Owszem czasem sytuacja na pewno nas do tego zmusi, jednak na co dzień znacznie lepszy będzie naprzemienny zimno ciepły prysznic.
Zarówno dla nas jak i dla dzieci jest to doskonały sposób na pobudzenie krążenia oraz zmuszenie organizmu do pracy. Dzięki takiemu porannemu prysznicowi, dziecko szybciej się rozbudzi, a jego ciało nie zareaguje szokiem termicznym na mróz.

Bez przegrzewania

Hartowanie to nie tylko danie organizmowi możliwości „zakosztowania” chłodniejszego powietrza, ale również stworzenie mu warunków, w których odczuwa komfort termiczny. Ciepłe skarpetki ubieramy maluchowi tylko wówczas, kiedy faktycznie jest mu zimno. Noszenie wełnianych, ciepłych skarpet czy rajstop nie powinno być uzasadnione porą roku, a realną temperaturą.

Drogie Mamy, pamiętajcie, że fakt iż kalendarz mówi nam o nadejściu zimy, niekoniecznie musi oznaczać, że trzeba wskakiwać w puchowe kurtki. Zawsze kierujmy się realną temperaturą i ubierajmy dziecko na cebulkę.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Dodaj komentarz

Top